19:30:00

RESET

RESET

Aż wstyd się przyznać, że moja przerwa była tak długa. Niestety, natłok imprez spowodował moją niedyspozycje fizyczną i psychiczną. Potrzebowałam trochę czasu bez internetu. Taki mały reset dobrze robi człowiekowi. Dlatego stwierdziłam, że w tym tygodniu ruszę z podwójną siłą! Mimo pięknej słonecznej pogody mój nastrój nie jest tak doskonały tak jakbym tego chciała. Gdzieś z tyłu głowy siedzi taka mała, biedna istotka i krzyczy jak bardzo jej źle! Cały czas tłumaczę sobie, że w końcu będzie dobrze - obym się tylko nie myliła. Czerwiec leci jak szalony. Dwa z trzech wesel mam już za sobą. Jedno z nich trwało prawie tydzień, zaczęło się w środę a poprawin poprawin nie było końca. Wesele w tygodniu = dłuższe świętowanie!


Przygotowałam wiele postów, których sama już nie mogę się doczekać. Ale wszystko w swoim czasie! Cieszę się, że odpoczęłam i przygotowałam się do działania. Mam nadzieję, że spodobają Wam się moje wpisy i będziecie tu zaglądać. Tymczasem zostawiam Was z małą dawką nowych zdjęć!

PS. Znów zapomniałam zdjąć gumkę do włosów z ręki ;<



19:00:00

Deser bezowo - owocowy

Deser bezowo - owocowy



Wiosna i lato to pory roku, które uwielbiam nie tylko za piękną pogodę, wysoką temperaturę czy długie dnie, ale także za różnorodność świeżych owoców. Te pory roku w przeciwieństwie do pozostałych dają szeroki wachlarz kombinacji deserów. Jednym z lubianych przeze mnie deserów jest połączenie bezy, kremu, herbatników i owoców w szklance. Jest to świetna alternatywa dla ciast. Pamiętam, że kiedyś chciałam zrobić tort bezowy, ale niestety beza nie wyrosła jak powinna. Okazała się płaska i niezbyt atrakcyjna. Nie chciałam by wylądowała w koszu, więc wymyśliłam na nią inny sposób.


Składniki: 
Wykonanie:
  1.  Pokrusz herbatniki, "porozdzieraj" bezę, pokrój owoce.
  2. Warstwowo układaj poszczególne składniki - herbatniki, krem, owoce, beza, krem, owoce.
Jak widzicie przepis jest dziecinnie prosty, a jednocześnie niesamowicie pyszny! SMACZNEGO!



*Przepis na bezę i krem znajdziecie u mnie na blogu z przepisie na TORT PAVLOVA

23:16:00

dziecięce problemy

dziecięce problemy


Chciałabym by weekendowa pogoda utrzymała się na stałe. Słońce wiecznie grzało, ptaki śpiewały, na dworze zrobiło się kolorowo - aż chce się żyć! Niestety nic co piękne, nie trwa wiecznie, więc tak dla odmiany dziś spadło trochę deszczu, ale tylko troszkę. Dni mijają coraz szybciej. Czas ucieka. Przed chwilą zaczynał się kwiecień, a tu już maj! 


Nie sądziłam, że ta rzekoma dorosłość jest już tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Wraz z nią zbliża się wiele dylematów, z którymi męczę się już od tygodni. Sama do końca nie wiem czego chce od siebie, co robię źle, co powinnam robić, a czego tak naprawdę nie chcę. Chciałoby się wrócić do typowo dziecięcych lat gdzie największym dylematem było wybranie odpowiedniej zabawki do zabawy bądź pomalowanie całego chodnika kredkami, granie w gumę czy klasy. Czasem chciałabym cofnąć się choć na chwilkę. Myśleć jak dziecko i czuć jak dziecko. Może to dałoby inne spojrzenie na ten cały dorosły świat i jego problemy.



21:04:00

BEZA PAVLOVA

BEZA PAVLOVA


Beza Pavlova to jeden z najlepszych deserów jakie miałam okazję jeść, a wierzcie mi, że jadłam ich naprawdę sporo! Połączenie bezy, kremu i owoców to świetne i delikatne połączenie, które tworzy zestaw idealny, doskonały. Cała trudność deseru to zrobienie odpowiedniej bezy. Niestety, kiedy robiłam ją pierwszy raz nie wyszła idealna. Skończyło się na tym, że wylądowała w kubkach razem z owocami przełożona kremem. Jednak jak to się mówi: nie myli się tylko ten co nic nie robi.

Wskazówki:
  • jeśli czujesz, że białka prawidłowo się ubiły - nie przeciągaj i zacznij dodawaj cukier puder 
  • cukier puder dodawaj stopniowo
  • bezę włóż do nagrzanego piekarnika na 180 stopni, a po chwili zmniejsz do 140 stopni
  • najlepiej upiec bezę wieczorem aby miała wystarczająco dużo czasu by wyschnąć
 

Składniki:

beza: 
  • 6 białek
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 3/4 szklanki cukru pudru (zazwyczaj dodaję na przysłowiowe oko)
krem:
  • 250g serka mascarpone
  • 500ml kremówki 36%
  • 3-4 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki soku z cytryny 
Wykonanie: 
  •  białko ubić na sztywno. Kolejno w małych porcjach dodać cukier puder, a następnie na wolnych obrotach skrobię i sok z cytryny
  • pianę wyłożyć na papier do pieczenia, rozdzielając na dwa okręgi (20cm). Wyrównać pianę, można zrobić delikatne zagłębienie w środku zgarniając boki do góry
  • piekarnik nagrzać do 180 stopni, włożyć bezy i po chwili zmniejszyć temperaturę do 140 stopni. Piec godzinę. Jednak gdyby bezy za bardzo się zarumieniły należy zmniejszyć temperaturę do 130 stopni albo nawet 120 stopni - prawidłowa beza powinna być koloru kremowego/białego
  • kolejno wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki aby bezy wystygły. Jak wyżej wspomniałam warto zrobić ją wieczorem i zostawić przy uchylonym piekarniku całą noc
  • ubić śmietanę, dodać cukier puder i cukier waniliowy. Dodać mascarpone, sok z cytryny i zmiksować na gładką masę
  • pierwszą bezę ułożyć na paterze, rozsmarować połowę kremu i położyć dowolne owoce np. kiwi, borówki, truskawki, maliny, brzoskwinie  (to na co macie ochotę)
  • położyć drugą bezą, posmarować resztę kremu i rozłożyć resztę owoców
  • deser trzeba trzymać w lodówce
Życzę smacznego!






20:00:00

#ZDJĘCIA - JULIA

#ZDJĘCIA - JULIA


Robienie zdjęć to nie lada sztuka. Od zawsze interesowałam się tym tematem, byłam ciekawa co w trawie piszczy. Nigdy nie uważałam się za żadnego znawcę w tej dziedzinie i nadal tak nie uważam. Po prostu lubię to robić, dlatego w końcu odważyłam się wstawić coś na bloga. Dziś na zdjęciach Julia, moja siorka. Miłego oglądania.



17:59:00

SZCZĘŚCIE TO...

SZCZĘŚCIE TO...


Czym jest szczęście? Czy pomaga nam w życiu codziennym? Czy jest nam w ogóle potrzebne? Szczęście to słowo, które posiada wiele definicji. Dla jednych są to rzeczy materialne, a dla drugich więź z innymi ludźmi. Szczęście to radość, uśmiech, pogoda ducha. Szczęście to obecność ukochanej osoby, zdrowie, słońce, oddana rodzina czy prawdziwa przyjaźń. Definicje tego słowa można wymieniać bez końca. Jednak czy Ty zastanawiałeś się czym konkretnie jest dla Ciebie? Czasem zastanawiam się nad tym czy jestem szczęśliwa i czy miejsce, w którym właśnie teraz się znajduję jest tym czego zawsze pragnęłam. Zdarzają się chwile kiedy tracę wiarę i siłę. Momenty, w których zwyczajnie mówię DOSYĆ. Jednak mimo to staram się jakoś walczyć. 


Szczęście nas otacza, jest na wyciągnięcie ręki. Ale pamiętaj - dokładnie się rozejrzyj, wszystko przemyśl. Czy mimo tych wszystkich złości dnia codziennego masz do kogo wracać? Rodzina, przyjaciele, dach nad głową, ciepły posiłek i wygodne łóżko. Dla Ciebie to codzienność, lecz nie każdy ma takie szczęście jak Ty. Masz wszystkie kończyny, słyszysz, mówisz, może trochę gorzej widzisz, ale pamiętaj, że na tym świat się nie kończy. Są ludzie, którzy jedną nogą są już na drugiej stronie, dla których nie ma ratunku. Już rozumiesz o co chodzi? Szczęście to nie tylko przedmioty materialne bądź te odległe marzenia, o których śnimy dniami i nocami. Szczęście to prostota, rozejrzyj się i doceń to co masz. Spędź z najbliższymi chociaż chwilę dziennie, porozmawiaj, pośmiej się, obejrzyjcie razem film lub wyjdźcie na krótki spacer. Dbaj by to szczęście trwało jak najdłużej!




20:19:00

OBSESJA

OBSESJA

W dzisiejszych czasach często można spotkać się z uzależnieniem od papierosów, narkotyków, alkoholu czy internetu. Jednak znajdą się również Ci uzależnieni od... książek.


Odkąd pamiętam lubiłam czytać. Zaczynałam od baśni H. Ch. Andersena, a później wciągnęło mnie na dobre. Jednak nagle czytanie stało się dla mnie udręką. Patrząc na książkę uciekałam, gdzie pieprz rośnie. Wszystko za sprawą szkoły i przymusowych lektur. Długi czas buntowałam się w domu, kłóciłam i mówiłam, że czytać nie zamierzam. Pamiętam moment, w którym musiałam przeczytać W pustyni i w puszczy, brr.. do tej pory mam ciarki na ciele, bo szczerze nienawidziłam tej książki w przeciwieństwie do moich rówieśników (i nadal jej nienawidzę). Nie lubiłam jak nauczyciele wmawiali mi, że TRZEBA CZYTAĆ. Przełomowa chwila nadeszła gdy przeczytałam jedną z lektur - Chłopcy z placu broni. Kocham tę książkę do dziś. Wtedy wróciłam do czytania, zmądrzałam i stwierdziłam, że lektury szkolne to zupełnie inna bajka. 


Dziś książek mam ponad sto. Nie jest to pokaźna kolekcja, ale dla mnie jest szczególnie ważna. Nie mam miejsca, półki się skończyły, nie wytrzymują ciężarów, więc biedne książki trzymam w pudełkach i trochę u rodziców. Marzę o pokoju pełnym półek i książek. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to zrealizować. 


Niestety czy stety książki to dla mnie obsesja, pewnego rodzaju uzależnienie. Nie czytam już tak wiele jak kiedyś, ale nadal kupuje tak dużo. Wiem, że robię sobie ogromne zaległości, ale to przyzwyczajenie, które nigdy nie mija. Powiem szczerze, że zakupy książkowe sprawiają mi najwięcej radości.


Moja obsesja nie pozwala mi na wypożyczanie książek z biblioteki bądź od znajomych. Wiem, wiem, jestem nienormalna. Słyszałam to już nieraz. Osoby, które mnie znają doskonale wiedzą, że jedyną książką jaką przeczytam jest  książka kupiona na moją własność - wyjątkiem były książki naukowe. Można powiedzieć, że z dystansem pożyczam książki, a jeśli do tego dojdzie to wiąże się z ryzykiem. W tej kwestii jestem niezwykle pedantyczna. Nie daj boże jeśli książka wróci ubrudzona bądź z zagiętymi rogami albo co gorsza nie wróci wcale. Wtedy lepiej wrócić z nową bądź przepraszać na kolanach, może jakoś to wybaczę.


Objawy książkoholizmu, które zdecydowanie u mnie pojawiają się w 100%
- za każdym razem gdy przechodzisz obok księgarni zwyczajnie do niej wchodzisz,
- kupujesz książki, mimo że tego nie planowałaś,
- wąchasz książki jak opętana,
- czytasz książki wszędzie gdzie tylko się da (toaleta, wanna, komunikacja miejska, zajęcia na uczelni),
- kupujesz więcej niż jedną książkę.



A Ty lubisz czytać?
Copyright © 2016 , Blogger