20:00:00

spontaniczne Kąty!

spontaniczne Kąty!

Decyzja o wyjeździe nad morze zapadła dwa dni przed wyjazdem. Wyjeżdżamy w piątek rano, jedziemy na weekend, będzie fajnie. Auto zapakowane, więc w drogę! Mieliśmy nadzieję, że znalezienie jakiegokolwiek lokum to maksymalnie godzina. Niestety w tej kwestii nieco się przeliczyliśmy, dlatego wylądowaliśmy w mniejszej miejscowości bez tłumu turystów - w Kątach Rybackich. Pierwszego dnia pogoda nie była najpiękniejsza, było zimno i wietrznie. Zaś w sobotę żyć nie umierać! Słońce świetnie grzało, pogoda idealna na opalanie. Jak zwykle to właśnie ja zjarałam się najbardziej. Bliżej było mi do raka niż do pięknej czekoladki, haha.  W niedziele trzeba było już wracać, ale po drodze zajrzeliśmy jeszcze do Sopotu i Torunia. Aż miło wyrwać się tak na chwilę i odpocząć. Spontaniczne wyjazdy to najlepsze wyjazdy! Zdjęć z Sopotu trochę się uzbierało, dlatego małą relację pokażę Wam w kolejnym wpisie.







20:30:00

DRUGA STRONA MEDALU

DRUGA STRONA MEDALU

Na początku roku mówiłam sobie, że 2017 będzie świetnym czasem. Zrobiłam rok przerwy na studiach by wcielić kilka pomysłów w życie. Później wyskoczył jeden problem, drugi, trzeci i na pomysłach się skończyło. Niedawno był styczeń, wiara w siebie i czas na realizacje zamierzonych celów. Dziś jest lipiec, a ja  jestem tu gdzie byłam.


Uzbierało się trochę lepszych i gorszych chwil. Miałam momenty, w których mówiłam WALCZ, ZRÓB W KOŃCU TO DLA SIEBIE. No i na gadaniu się skończyło. Mimo dobrych dni, pamiętam same złe. Z perspektywy tych kilku miesięcy stwierdziłam, że zwyczajnie zmarnowałam swój czas. Jestem dziwnym typem człowieka. Myślę jak dogodzić wszystkim wokół, zapominam o sobie i wychodzę na tym jak zwykle, czyli źle. Nie potrafię wziąć się w garść. Powiedzieć PODNIEŚ DUPĘ I ZACZNIJ DZIAŁAĆ. Zawsze znajdę jakąś drugą stronę medalu. Bliżej mi do pesymisty niż optymisty. Choć gdzieś tam w otchłaniach mojej głowy delikatny szept powtarza mi by walczyć. Nie poddawać się. Kiedy wybierałam studia chciałam zrobić coś dla siebie. Jednak wiem, że zwyczajnie zwątpiłam w swoje możliwości. Oszukiwałam wszystkich wokół, a w tym przede wszystkim siebie.



Powiem Ci jedno. Kiedy stoisz przed najważniejszymi wyborami swojego życia nie myśl o innych. Miej głęboko gdzieś co powie babcia, wujek, ciotka czy jakaś przypadkowa osoba. Pomyśl o sobie, o swoich skrytych marzeniach i niespełnionych ambicjach. Jesteś tu i teraz. Rób to co chcesz robić. Oszukiwanie siebie nie jest tego warte.  Uwierz mi, wiem co mówię. Szkoda, że zmądrzałam dopiero w tym wieku, ale może lepiej późno niż wcale?  Kiedy musisz podjąć decyzje walcz o siebie i swoje marzenia. Nie słuchaj nikogo tylko głosu swojego serca. Inaczej zbłądzisz i będziesz żałować tych wszystkich nieodpowiednich decyzji. Zastanów się czy chcesz żyć dla siebie czy dla innych.

20:30:00

PARK LINOWY

PARK LINOWY

Jeśli chcecie aktywnie i przyjemnie spędzić wolny czas to koniecznie wybierzcie się do parku linowego. Całkiem przypadkiem miałam okazję skorzystać z atrakcji jakie oferuje taka forma rozrywki i szczerze polecam. Nie boję się wysokości. Można powiedzieć, że póki pod nogami mam płaską powierzchnie wysokość nie jest mi straszna. Jednak w parku linowym ten strach wygląda nieco inaczej. 


Do wyboru mieliśmy pięć tras - dziecięcą, niską, średnią, wysoką i tyrolską. Na początku pełni emocji stwierdziliśmy, że wchodzimy na wysoką. Niestety, kiedy zobaczyłam jak pewien pan zakręcił się w sznury i instruktorzy musieli po niego wchodzić - zwątpiłam. Chciałam całkowicie zrezygnować, bo zwyczajnie ogarnął mnie strach. Jednak skończyło się pójściem na trasę średnią. 


Najważniejsza zasada: NIE PATRZ W DÓŁ I PAMIĘTAJ O SWOIM BEZPIECZEŃSTWIE. Przed pójściem w drogę przeszliśmy małe szkolenie dotyczące bezpieczeństwa na górze i tego jak i gdzie się przypinać. Przeszkody wyglądały strasznie. Belki wiszące daleko od siebie kołysały się w każdą stronę. Jeden nieodpowiedni ruch i zostajemy w powietrzu bądź lecimy w dół. Wszystko zależy od nas samych. 


Po przejściu całej trasy mieliśmy okazję zjechać z najwyższego punktu nad jeziorem - trasą tyrolską. Sama nie wierzyłam w to co robię, bo wystarczył jeden błąd by wylądować w wodzie, ale podjęłam wyzwania, którego nie żałuję. Adrenalina uderza jak szalona, strach i satysfakcja w jednym. 


Jedyną wadą parku linowego były zakwasy, które trzymały przez następne dwa dni. Wchodzenie po schodach utrudnione, ale wszystko jest tego warte! Szkoda, że na zdjęciach nie widać odległości trasy od ziemi (w najwyższym punkcie 15m nad ziemią!). Próbowaliście kiedyś takiej atrakcji? 


19:30:00

RESET

RESET

Aż wstyd się przyznać, że moja przerwa była tak długa. Niestety, natłok imprez spowodował moją niedyspozycje fizyczną i psychiczną. Potrzebowałam trochę czasu bez internetu. Taki mały reset dobrze robi człowiekowi. Dlatego stwierdziłam, że w tym tygodniu ruszę z podwójną siłą! Mimo pięknej słonecznej pogody mój nastrój nie jest tak doskonały tak jakbym tego chciała. Gdzieś z tyłu głowy siedzi taka mała, biedna istotka i krzyczy jak bardzo jej źle! Cały czas tłumaczę sobie, że w końcu będzie dobrze - obym się tylko nie myliła. Czerwiec leci jak szalony. Dwa z trzech wesel mam już za sobą. Jedno z nich trwało prawie tydzień, zaczęło się w środę a poprawin poprawin nie było końca. Wesele w tygodniu = dłuższe świętowanie!


Przygotowałam wiele postów, których sama już nie mogę się doczekać. Ale wszystko w swoim czasie! Cieszę się, że odpoczęłam i przygotowałam się do działania. Mam nadzieję, że spodobają Wam się moje wpisy i będziecie tu zaglądać. Tymczasem zostawiam Was z małą dawką nowych zdjęć!

PS. Znów zapomniałam zdjąć gumkę do włosów z ręki ;<



19:00:00

Deser bezowo - owocowy

Deser bezowo - owocowy



Wiosna i lato to pory roku, które uwielbiam nie tylko za piękną pogodę, wysoką temperaturę czy długie dnie, ale także za różnorodność świeżych owoców. Te pory roku w przeciwieństwie do pozostałych dają szeroki wachlarz kombinacji deserów. Jednym z lubianych przeze mnie deserów jest połączenie bezy, kremu, herbatników i owoców w szklance. Jest to świetna alternatywa dla ciast. Pamiętam, że kiedyś chciałam zrobić tort bezowy, ale niestety beza nie wyrosła jak powinna. Okazała się płaska i niezbyt atrakcyjna. Nie chciałam by wylądowała w koszu, więc wymyśliłam na nią inny sposób.


Składniki: 
Wykonanie:
  1.  Pokrusz herbatniki, "porozdzieraj" bezę, pokrój owoce.
  2. Warstwowo układaj poszczególne składniki - herbatniki, krem, owoce, beza, krem, owoce.
Jak widzicie przepis jest dziecinnie prosty, a jednocześnie niesamowicie pyszny! SMACZNEGO!



*Przepis na bezę i krem znajdziecie u mnie na blogu z przepisie na TORT PAVLOVA

23:16:00

dziecięce problemy

dziecięce problemy


Chciałabym by weekendowa pogoda utrzymała się na stałe. Słońce wiecznie grzało, ptaki śpiewały, na dworze zrobiło się kolorowo - aż chce się żyć! Niestety nic co piękne, nie trwa wiecznie, więc tak dla odmiany dziś spadło trochę deszczu, ale tylko troszkę. Dni mijają coraz szybciej. Czas ucieka. Przed chwilą zaczynał się kwiecień, a tu już maj! 


Nie sądziłam, że ta rzekoma dorosłość jest już tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Wraz z nią zbliża się wiele dylematów, z którymi męczę się już od tygodni. Sama do końca nie wiem czego chce od siebie, co robię źle, co powinnam robić, a czego tak naprawdę nie chcę. Chciałoby się wrócić do typowo dziecięcych lat gdzie największym dylematem było wybranie odpowiedniej zabawki do zabawy bądź pomalowanie całego chodnika kredkami, granie w gumę czy klasy. Czasem chciałabym cofnąć się choć na chwilkę. Myśleć jak dziecko i czuć jak dziecko. Może to dałoby inne spojrzenie na ten cały dorosły świat i jego problemy.



21:04:00

BEZA PAVLOVA

BEZA PAVLOVA


Beza Pavlova to jeden z najlepszych deserów jakie miałam okazję jeść, a wierzcie mi, że jadłam ich naprawdę sporo! Połączenie bezy, kremu i owoców to świetne i delikatne połączenie, które tworzy zestaw idealny, doskonały. Cała trudność deseru to zrobienie odpowiedniej bezy. Niestety, kiedy robiłam ją pierwszy raz nie wyszła idealna. Skończyło się na tym, że wylądowała w kubkach razem z owocami przełożona kremem. Jednak jak to się mówi: nie myli się tylko ten co nic nie robi.

Wskazówki:
  • jeśli czujesz, że białka prawidłowo się ubiły - nie przeciągaj i zacznij dodawaj cukier puder 
  • cukier puder dodawaj stopniowo
  • bezę włóż do nagrzanego piekarnika na 180 stopni, a po chwili zmniejsz do 140 stopni
  • najlepiej upiec bezę wieczorem aby miała wystarczająco dużo czasu by wyschnąć
 

Składniki:

beza: 
  • 6 białek
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 3/4 szklanki cukru pudru (zazwyczaj dodaję na przysłowiowe oko)
krem:
  • 250g serka mascarpone
  • 500ml kremówki 36%
  • 3-4 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki soku z cytryny 
Wykonanie: 
  •  białko ubić na sztywno. Kolejno w małych porcjach dodać cukier puder, a następnie na wolnych obrotach skrobię i sok z cytryny
  • pianę wyłożyć na papier do pieczenia, rozdzielając na dwa okręgi (20cm). Wyrównać pianę, można zrobić delikatne zagłębienie w środku zgarniając boki do góry
  • piekarnik nagrzać do 180 stopni, włożyć bezy i po chwili zmniejszyć temperaturę do 140 stopni. Piec godzinę. Jednak gdyby bezy za bardzo się zarumieniły należy zmniejszyć temperaturę do 130 stopni albo nawet 120 stopni - prawidłowa beza powinna być koloru kremowego/białego
  • kolejno wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki aby bezy wystygły. Jak wyżej wspomniałam warto zrobić ją wieczorem i zostawić przy uchylonym piekarniku całą noc
  • ubić śmietanę, dodać cukier puder i cukier waniliowy. Dodać mascarpone, sok z cytryny i zmiksować na gładką masę
  • pierwszą bezę ułożyć na paterze, rozsmarować połowę kremu i położyć dowolne owoce np. kiwi, borówki, truskawki, maliny, brzoskwinie  (to na co macie ochotę)
  • położyć drugą bezą, posmarować resztę kremu i rozłożyć resztę owoców
  • deser trzeba trzymać w lodówce
Życzę smacznego!






Copyright © 2016 , Blogger