20:43:00

lenistwo



Weekend mija. Niestety nie tak powoli jak zajęcia na uczelni czy wysiadywanie w pracy. Weekend to ekspresowe tempo. Piątek, wieczór, cieszysz się, że w końcu odpoczniesz czy znajdziesz chwile dla siebie i nagle BUM. Błogie lenistwo czy imprezy mijają w tak zaskakująco szybkim czasie, że nie zdążysz się obejrzeć a już jest niedzielny wieczór i czarne myśli przed nadchodzącym poniedziałkiem. A jak wiadomo nikt nie lubi poniedziałków. Choć może są skrajne wyjątki, ale na pewno te wyjątki po prostu poniedziałki mają wolne.

Nawiązując do imprez właśnie wczoraj miałam okazję być na hucznych urodzinach znajomych i... nie mam kompletnie sił. Moja energia jest równa zeru. Cały dzień słaniam się, przemieszczam się leniwie po mieszkaniu. Najczęstszy kurs jaki dziś obieram to ten z pokoju do kuchni i z powrotem. Właśnie siedzę owinięta w ogromny, ciepły koc. Czekam aż zagrzeje mi się woda na kolejną herbatę, której wypiłam dziś już chyba hektolitry i zastanawiam się co by tu zjeść. Obstawiam, że wybór padnie na pizze. Pizza to moje ulubione danie. Zawsze się śmieję, że jak będę miała umierać to na pewno moim ostatnim posiłkiem będzie właśnie ona. Poza tym jest najlepsza na poimprezowy stan. Serio. Nic tak nie stawia na nogi i nie daje energii jak PIZZA. Pyszna, ciepła, najlepiej hawajska, choć inne też uwielbiam. W sumie to praktycznie każdą uwielbiam. Aż się rozmarzyłam! Tak czy siak gorąco polecam.

2 komentarze:

  1. Cudowny pościak! :) :*
    Zapraszam też do mnie :)
    www.vvbre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 , Blogger