21:09:00

#wiosenne przesilenie


Od dwóch tygodni chodzę na pełnych obrotach. Nie mam czasu nawet na spokojne wypicie herbaty. Chciałabym usiąść choć na chwilę. Zatrzymać się. Cały czas pędzę przed siebie. Tak w kółko i coraz bardziej intensywnie. Czasem marzy mi się powrót do dzieciństwa kiedy wszystko było takie łatwe. Nigdzie nie trzeba było się spieszyć. Świat wyglądał inaczej. Myślę, że na pewno miał więcej barw i radości. Będąc dzieckiem więcej rzeczy doceniamy, widzimy.

Przykra dorosłość zbliża się i zbliża. Im więcej lat mamy na karku tym mniej czasu. Dziś ludzie non stop biegną. Nie potrafią zwolnić choć na chwilę. Przykład? Daleko nie trzeba szukać: święta. Mówcie co chcecie, ale dla mnie jest to zabijanie się w kuchni, szykowanie, sprzątanie, siedzenie przy stole i jedzenie (choć tutaj trochę inaczej wygląda to w  przypadku osób, które nie spędzają czasu przedświątecznego w kuchni - ja najadłam się samym robieniem). Jak dla mnie święta to zdecydowanie ciągłe tyranie, a odpoczynek jest dopiero wtedy kiedy na luzie można usiąść po całym dniu obżarstwa i sprzątania jednocześnie i... nic nie robić. Po prostu przebrać się w dres i chwilę odsapnąć. Obejrzeć wspólnie film czy porozmawiać i cieszyć się obecnością najbliższych osób.

Czas tak szybko leci, że nie potrafię za nim nadążyć. Jeszcze niedawno pisałam maturę, a teraz piszę pracę licencjacką. Nie wiem co będzie dalej. Nie wiem co chce robić, kim być. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie tego co będę robić za trzy miesiące, a co dopiero za trzy czy cztery lata. Nie wiem nic. Czas pędzi, a ja stoję w miejscu. Nie wiem nic, choć najwyższy czas podjąć w życiu jakieś decyzje. 

Chyba dopadło mnie wiosenne przesilenie. Niestety musicie mi wybaczyć, bo moje ostatnie spojrzenie na świat trochę mnie przytłacza. Jednak obiecuję, że to tylko chwilowe. Czasem trzeba trochę ponarzekać i wyrzucić z siebie parę negatywnych emocji. Dobrej nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 , Blogger