21:27:00

przegrać ze sobą?


Zdjęcie ma już dobrych kilka lat. Robione było w czasach liceum kiedy miałam dużo dłuższe i dużo jaśniejsze włosy. Przez te około 5 lat sporo się zmieniło, na pewno nie tylko wygląd. Przede wszystkim moje spojrzenie na to co robię. Próbuję iść do przodu. Czasem gdy naprawdę mam dosyć jedyne na co mam ochotę to rzucić wszystko w kąt, owinąć się kocem, zjeść pizze i pojawić się gdy wszystko będzie tak jak miało i być powinno. Mobilizacja to ciężka sprawa. Niby chcesz, próbujesz, wiesz, że przed Tobą długa i kręta droga, ale na samą myśl jest źle  i jedyne na co masz ochotę to ucieczka. Najlepiej szybko z prędkością, której nigdy nie osiągałaś nawet na lekcjach WF. Sprint to pikuś. To ucieczka z prędkością światła. Niestety nie jest to osiągalne, dlatego zatrzymaj się, zwolnij. Najlepiej  wylej na głowę wiadro lodowatej wody, usiądź i pomyśl. Czy chcesz się poddać i sprawić satysfakcje ludziom, którym to się spodoba? Chcesz stać w miejscu i nie robić nic? Chcesz być wiecznie niezadowolona, zirytowana? Chcesz się marnować? Odpowiedz sobie w duchu na te pytania i intensywnie się zastanów. Czy odpowiada Ci to gdzie jesteś?


Zanim osiągniesz to o czym pragniesz minie trochę czasu. Pewnie nieraz przewrócisz się, wpadniesz w dołek i ze łzami w oczach będziesz chciała odpuścić. Jednak zadaj sobie wtedy pytanie CZY WARTO SIĘ PODDAĆ? Jeśli to zrobisz przegrasz ze wszystkimi wokół, a przede ze sobą samą.

2 komentarze:

  1. Nie warto się przejmować małymi potknięciami, kiedy mamy przed sobą wizję wielkiego sukcesu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze napisane :) Nie wolno się poddawać :) Świetnie wyglądałaś w takich jasnych włosach!
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 , Blogger