21:00:00

ULUBIONE KOSMETYKI DO WŁOSÓW


Odkąd pamiętam na mojej głowie gościły różne odcienie blondu, a nawet przez chwilę kasztanowy rudy aż po czerwień. Na szczęście była to chwilowa wizja, do której nigdy nie wrócę i po której zdałam sobie sprawę, że blond to mój kolor i nigdy go nie zmienię - no chyba, że jego odcienie. Najgorszym momentem dla moich włosów było zrobienie platynowego blondu. Każdy kolor robiłam u zaufanego fryzjera, gdzie nigdy nie stała się mi się krzywda, ale niestety potrafiłam wyrządzić ją sobie sama brakiem odpowiedniej pielęgnacji. Pamiętam, że dodatkowo wyjechałam na kolonie do Grecji, gdzie słona woda dołożyła swoje, a w efekcie moje włosy były w opłakanym stanie. Byłam wtedy w trzeciej gimnazjum, więc moje zainteresowanie pielęgnacją włosów było znikome. Z biegiem czasu zaczęłam przywiązywać do tego wagę i trochę zmądrzałam. Kolejnym skokiem w nieznane był dla ekstremalny pomysł zmiany blondu na rudy. Do tej pory nie wiem co mnie wtedy podkusiło, ale cóż stało się. Naprawdę chciałabym wiedzieć, co wtedy mną kierowało, serio. Patrząc na stare zdjęcia i ten rudy aż drżę.


Dziś moje włosy to połowa naturalnego koloru, a reszta to jasny blond, który schodzi po ostatnim farbowaniu. Można powiedzieć, że od niedawna oszalałam na punkcie licznych odżywek, masek i innych ulepszaczy. Wiadomo, nie jestem specjalistką, ale chciałabym podzielić się z Wami produktami do włosów, które bardzo lubię i mogę polecić z czystym sumieniem!


Maska Biovax orchidea i białe trufle to pierwszy produkt firmy, który kupiłam i od razu się zakochałam. Maska zamknięta jest w ciemno różowym opakowaniu o pojemności 125ml. Ma intensywny, piękny zapach. Mimo gęstej konsystencji jest dosyć wydajna. Świetnie się rozprowadza na włosach.
Zalety maski:
- włosy są miękkie i wygładzone
- dobrze się rozprowadza, nie spływa z włosów
- nie podrażnia skóry i nie uczula
- pięknie pachnie, a zapach długo utrzymuje się na włosach.



Jedwab CHI to ratunek dla puszących się, suchych włosów. Znacznie ułatwia układanie włosów i nawilża je. Chroni przed działaniem wysokich temperatur. Warto zaznaczyć, że jest on niezwykle wydajny. Jedna kropelka wystarczy by dobrze natrzeć końcówki włosów (ja używam go na jakieś 5cm końcówek).


Maska Sleek Line z jedwabiem to mój ulubieniec. Od paru lat gości u mnie na półce i nie potrafię się z nią rozstać. Idealna do włosów suchych, zniszczonych po zabiegach chemicznych (ratowałam się nią po platynowym blondzie i po ściąganiu rudości). Maskę znajdziecie w hurtowniach, salonach fryzjerskich czy na allegro - jest to produkt profesjonalny, ale tani. Za 1litr maski zapłacicie koło 25zł, a jest bardzo wydajna. W swoim składzie zawiera m.ni. olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy i ekstrakt z owoców kiwi. Ma sporo kwasów i soków, dzięki czemu jest to produkt zakwaszający, który świetnie domyka łuski włosa.
Zalety:
- pięknie pachnie, zapach długo się utrzymuje
- włosy są miękkie
- ułatwia rozczesywanie włosów
- wydajna
- niska cena

ZAKOCHASZ SIĘ OD PIERWSZEGO UŻYCIA!


Odżywka w piance Elgon Luminoil to produkt, z którym pierwszy raz spotkałam się u fryzjera. Zdecydowanie uwiódł mnie swoim zapachem i działaniem. Odżywka przeznaczona do włosów farbowanych i zniszczonych. Świetnie odżywia i regeneruje włosy. Nadaje im sprężystości i sprawia, że są niezwykle miękkie. Włosy stają się sypkie i delikatne. Luminoil jest doskonałym produktem do włosów cienkich (jestem tego idealnym przykładem), ponieważ zapewnia nie tylko odżywienie, ale także zwiększenie objętości włosów. Po użyciu pianki zaleca się użycie produktu do zakwaszania, ale nie obciążającego włosów. Dostaniecie ją w salonach fryzjerskich, ale także na licznych stronach internetowych. Jeśli będziesz pierwszy raz używać produktu pamiętaj by dobrze wstrząsnąć przed aplikacją. 


Co sądzicie o tych kosmetykach? Miałyście styczność z którymś z nich? Czekam na Wasze opinie :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 , Blogger