20:30:00

SOPOT

SOPOT

Sopot odwiedziliśmy po drodze wracając z krótkiego wypadu nad morze, o którym pisałam w ostatniej notce. Na szczęście pogoda dopisała. Było ciepło, a słońce delikatnie przebijało się przez chmury. Niestety ja byłam zmuszona chować się choćby w najmniejszy cień, ponieważ dzień wcześniej przesadziłam z opalaniem. Jak widać moje czerwone nogi na zdjęciach już z daleka wołają o pomoc, haha. Sopot odwiedziłam drugi raz w życiu, pierwszy raz byłam przelotem na obozie harcerskim kupę lat temu. Piękne miasto, piękne widoki czego chcieć więcej? Mam nadzieję, ze kiedyś będę miała okazję wpaść tam na dłużej.







20:00:00

spontaniczne Kąty!

spontaniczne Kąty!

Decyzja o wyjeździe nad morze zapadła dwa dni przed wyjazdem. Wyjeżdżamy w piątek rano, jedziemy na weekend, będzie fajnie. Auto zapakowane, więc w drogę! Mieliśmy nadzieję, że znalezienie jakiegokolwiek lokum to maksymalnie godzina. Niestety w tej kwestii nieco się przeliczyliśmy, dlatego wylądowaliśmy w mniejszej miejscowości bez tłumu turystów - w Kątach Rybackich. Pierwszego dnia pogoda nie była najpiękniejsza, było zimno i wietrznie. Zaś w sobotę żyć nie umierać! Słońce świetnie grzało, pogoda idealna na opalanie. Jak zwykle to właśnie ja zjarałam się najbardziej. Bliżej było mi do raka niż do pięknej czekoladki, haha.  W niedziele trzeba było już wracać, ale po drodze zajrzeliśmy jeszcze do Sopotu i Torunia. Aż miło wyrwać się tak na chwilę i odpocząć. Spontaniczne wyjazdy to najlepsze wyjazdy! Zdjęć z Sopotu trochę się uzbierało, dlatego małą relację pokażę Wam w kolejnym wpisie.







20:30:00

DRUGA STRONA MEDALU

DRUGA STRONA MEDALU

Na początku roku mówiłam sobie, że 2017 będzie świetnym czasem. Zrobiłam rok przerwy na studiach by wcielić kilka pomysłów w życie. Później wyskoczył jeden problem, drugi, trzeci i na pomysłach się skończyło. Niedawno był styczeń, wiara w siebie i czas na realizacje zamierzonych celów. Dziś jest lipiec, a ja  jestem tu gdzie byłam.


Uzbierało się trochę lepszych i gorszych chwil. Miałam momenty, w których mówiłam WALCZ, ZRÓB W KOŃCU TO DLA SIEBIE. No i na gadaniu się skończyło. Mimo dobrych dni, pamiętam same złe. Z perspektywy tych kilku miesięcy stwierdziłam, że zwyczajnie zmarnowałam swój czas. Jestem dziwnym typem człowieka. Myślę jak dogodzić wszystkim wokół, zapominam o sobie i wychodzę na tym jak zwykle, czyli źle. Nie potrafię wziąć się w garść. Powiedzieć PODNIEŚ DUPĘ I ZACZNIJ DZIAŁAĆ. Zawsze znajdę jakąś drugą stronę medalu. Bliżej mi do pesymisty niż optymisty. Choć gdzieś tam w otchłaniach mojej głowy delikatny szept powtarza mi by walczyć. Nie poddawać się. Kiedy wybierałam studia chciałam zrobić coś dla siebie. Jednak wiem, że zwyczajnie zwątpiłam w swoje możliwości. Oszukiwałam wszystkich wokół, a w tym przede wszystkim siebie.



Powiem Ci jedno. Kiedy stoisz przed najważniejszymi wyborami swojego życia nie myśl o innych. Miej głęboko gdzieś co powie babcia, wujek, ciotka czy jakaś przypadkowa osoba. Pomyśl o sobie, o swoich skrytych marzeniach i niespełnionych ambicjach. Jesteś tu i teraz. Rób to co chcesz robić. Oszukiwanie siebie nie jest tego warte.  Uwierz mi, wiem co mówię. Szkoda, że zmądrzałam dopiero w tym wieku, ale może lepiej późno niż wcale?  Kiedy musisz podjąć decyzje walcz o siebie i swoje marzenia. Nie słuchaj nikogo tylko głosu swojego serca. Inaczej zbłądzisz i będziesz żałować tych wszystkich nieodpowiednich decyzji. Zastanów się czy chcesz żyć dla siebie czy dla innych.
Copyright © 2016 , Blogger