25 lat minęło jak jeden dzień!

Pierwszy wpis w listopadzie postanowiłam dodać w dniu moich urodzin. Jednak termin trochę się przesunął. Urodziny niespodziewanie zaczęłam świętować już w czwartek, ponadto zaserwowano mi wiele niespodzianek aż do soboty, więc postanowiłam się tym cieszyć. 25 urodziny trochę mnie przerażały, można powiedzieć, że nadal ta liczba wywołuje we mnie dziwne emocje. Sądziłam, że będę w tym roku spędzać je inaczej, ale życie trochę pozmieniało moje plany. Zastanawiałam się czego mogłabym sobie życzyć. Z pewnością szczęścia, uśmiechu na twarzy i więcej wiary w siebie. Mniej czarnych myśli, naiwności i rysowania złych scenariuszy. Życia, przekraczania granic oraz realizowania marzeń. A przede wszystkich otaczania się ludźmi, na których zawsze można polegać i są obok bez względu na to jaką decyzję w życiu podejmę.

Ten rok bez wątpienia jest dla mnie jedną wielką niespodzianką, nie zawsze pozytywną. Przekonałam się kto jest dla mnie przyjacielem, a kogo lepiej wykluczyć. Jednocześnie doszłam do wniosku, że nie warto bezgranicznie ufać. Bywają sytuacje, w których myślisz, że jest tak zajebiście. Nareszcie zaczyna się układać i nagle dostajesz wielkiego kopa, który okazuje się szokiem, przykrym zderzeniem z rzeczywistością. To jedne z tych sytuacji, w których zawsze sobie powtarzałaś – jeśli coś takiego się wydarzy na pewno zrobię tak i tak. Jednak rzeczywistość i trwanie w niektórych chwilach trochę kłóci się z tym o czym zawsze się wspomina.

Powiem szczerze, że nie byłam przekonana do świętowania moich urodzin. Jeśli ktokolwiek wspominał o torcie, niespodziance czy innych atrakcjach to dynamicznie kręciłam głową, używałam spojrzenia numer 4564684 i próbowałam przekonać wszystkich wokół, że nie tym razem. Jednak zostałam zaskoczona, praktycznie za każdym razem – czy to treścią życzeń czy niespodzianką, że koniec końców wzruszyłam się chyba milion razy, a z oczu poleciały mi łzy. Ten wpis miał wyglądać kompletnie inaczej. Miałam jego treść w myślach już ponad tydzień. Nie mogłam się go doczekać aż w końcu go napiszę. Ale wyszło inaczej. Zbieg sytuacji i natłok wrażeń sprawił, że odpuściłam. Zdałam sobie sprawę, że powinnam cieszyć się tym co jest i ludźmi, którzy mnie otaczają. Powoli wszystko zaczyna się klarować, składać w spójną całość.

Warto czasem pomilczeć w samotności i uspokoić natłok złych emocji. Wiadomo, jeszcze wiele razy się potknę, podejmę złą decyzję. Ale czy jest sens przejmować się sprawami, z którymi i tak nic nie zrobisz? Zadręczać przeszłością, niezrealizowanymi planami, tym, czego już nie zmienisz? Usiądź, zamknij oczy, weź głęboki oddech i przestań żyć przeszłością. Żyj tym co jest tu i teraz. Odpuść rozmyślanie o przeszłości. Bądź i żyj. Nie zastanawiaj się nad tym co powiedzą inni – jeśli są Twoimi przyjaciółmi pójdą za Tobą zawsze, bez względu na sytuację. Całą resztę zwyczajnie olej.

Pamiętaj, że wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. Jeśli nie dajesz rady pogodzić się z przeszłością zadaj sobie pytanie – po co Ci to było? czego Cię to nauczyło? Wszystko jest nauką, z której trzeba wyciągnąć wnioski. Życie bezustannie biegnie do przodu, więc odpuść. Zacznij żyć w teraźniejszości. Zegar tyka, czas ucieka. Więc z okazji moich urodzin życzę nie tylko sobie, ale również i Wam byście przestali rozmyślać, żyć przeszłością. Pamiętajcie, że nikt nie przeżyje za Was życia. Ryzykujcie, dajcie sobie szanse, uśmiechajcie się i uwierzcie w siebie.

1 Comment Write a comment

Please add an author description.

1 Comment

  • Mafia 14 listopada 2019

    A ja Ci powiem tak idź przed siebie z podniesioną głową 😁😁😁 i odpoczywaj w ciepłym kocyku 😂😂😂

Leave a Reply