Czy warto obejrzeć kinowe hity?

Przyznam szczerze, że przez ostatnie lata większość czasu spędzałam przed ekranem telewizora bez ustanku męcząc Netflixa, HBO czy inne portale. Kino było przeze mnie dosyć zaniedbane, dlatego postanowiłam to zmienić. Na te zmiany naszło mnie jakoś na początku lutego. Postanowiłam, iż minimum raz w miesiącu odwiedzę kino. A co! Od tamtego czasu odwiedziłam kino już aż dwa razy – jak na mnie to ogromny sukces.

Małgosia i Jaś to film, na który wybrałyśmy się totalnie spontanicznie. Oczywiście horror. Ucieszyłam się, ponieważ dawno żadnego nie oglądałam i miałam ochotę na chwile grozy. Chciałabym zaznaczyć, że nie jest to wierna adaptacja Baśni Braci Grimm. Horror jest wzorowany na tej historii, ale jest kilka wątków, które według mnie były zbędne – na przykład zombie czy odlot głównych bohaterów po zjedzeniu trujących grzybów.

W filmie brakowało typowej chatki z piernika, która moim zdaniem odgrywała dosyć istotną rolę w baśni. Zastąpiono ją syto zastawionym stołem wewnątrz domu. W rzeczywistości jedzenie było stworzone z “resztek” dzieci, które przypadkiem trafiały do domu czarownicy w czasie przechadzki po lesie. Zdarzały się momenty, w których można było poczuć mały dreszczyk emocji, choć moim zdaniem nie do końca wykorzystali ich potencjał.  Film zakończył się trochę dziwnie. Oczywiście czarownica spłonęła, Małgosia została w domu, który zamieszkiwała wiedźma, a Jaś wyjechał. Myślę, że drugi raz na pewno nie skuszę się na obejrzenie tego “horroru”.

Drugi film to ekranizacja polskiej serii 365dni, która nazywana jest polskim wydaniem Greya. Ok, umówmy się, że film nie jest jakiś wysokich lotów. Zgadza się. Aczkolwiek uważam, że był on przyjemniejszy w odbiorze niż wspomniane 50 twarzy Greya. Nie czytałam książek Blanki Lipińskiej, a do kina udałam się z ciekawości i szczerze mówiąc, w ogóle tego nie żałuję. Uznałyśmy, że jest to dobry film na typowe „odmóżdżenie”. O czym jest film? Polka wyjeżdża na wakacje na Sycylię z ówczesnym facetem i dwójką znajomych. Podczas pobytu porywa ją przystojny Włoch – Massimo. Szef sycylijskiej mafii, który daje jej 365 dni na pokochanie je. W filmie można było podziwiać piękne włoskie krajobrazy. Poleciało kilka śmiesznych tekstów. Jednak co najbardziej mi się podobało? ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA. Sorry, ale dla mnie to totalny sztos. Przed udaniem się na seans postanowiłam zapoznać się z muzyką z filmu i już wtedy przepadłam.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply