Doceń to!

Wiesz, tak sobie myślę, że to wszystko jest po coś. Drugi tydzień siedzę na dupie w domu. Powiem szczerze, że mam serdecznie dosyć, choć za dużo go nie minęło. Na początku graliśmy w planszówki, oglądaliśmy filmy i seriale. Doszło do tego, że nie tylko częściej gotuję, ale przede wszystkim częściej zaglądam do lodówki. No wiesz, tak zwyczajnie, z nudów. Ciągle po coś sięgam, ciągle stwierdzam, że jestem głodna i tak w nieskończoność. Niby mogłabym uwalić się na łóżku, odpalić netflixa i tak spędzać dni, ale przyznam się szczerze, że tak jeszcze szybciej bym oszalała. Moja pierwsza myśl jak tylko usłyszałam o kwarantannie? Mmm, w sumie to fajnie, nadrobię książki. Tak nadrabiam, że przeczytałam raptem kilka stron. Nie mam jakoś weny.

Ahh te internetowe memy…

Na początku bardzo śmiałam się z wszelakich memów czy filmików w internetach. Haha, wyjście do sklepu atrakcją? Nie popadajmy w paranoje. Obecnie? Wielką atrakcją dla mnie jest wyjście do sklepu, apteki czy krótka przejażdżka autem. Ba, jaki to luksus wyjść i pobyć chwilę sama ze sobą. Ostatnio zaczęłam biegać, nawet się z tym polubiłam. Zaleta? Mogę wyjść z domu, uciec sobie daleko w pola (no dobra, nie jest to dystans 10 km, ale zawsze coś) i chwile odetchnąć. Słuchawki na uszach, brak ludzi i chwila dla siebie. Luksus, o jakim bym w życiu nie pomyślała.

Koronawyzwanie

Koronawirus to nie lada wyzwanie. Nie tylko dla służb, ale przede wszystkim dla społeczeństwa. Rękawiczki ochronne? Nie no, bez przesady. Maseczki? Halo, przecież one nic nie dają, po co Ci to? No właśnie. Przyznam szczerze, że wychodzimy z domu jak mamy do załatwienia coś pilnego jak kupienie leków czy uzupełnienie lodówki. Fakt, ludzi coraz mniej, ale mentalność nie zawsze taka jak powinna. Moim marzeniem jest, by ludzie szybciej się ocknęli, bo lada chwila będą u nas drugie Włochy, a myślę, że żadne z nas by tego nie chciało.

Doceń małe codzienności

W tej całej sytuacji zaczęłam doceniać małe codzienności, niby nic nadzwyczajnego, ale spójrz na to. Czy nie fajnie byłoby pojechać do znajomych, usiąść z nimi w spokoju, pogadać, napić się głupiej herbaty i tak sobie razem pobyć? Chwile przed ogłoszeniem kwarantanny w Polsce moja koleżanka urodziła córcię. Jejku, jak ja się ucieszyłam. Miałam do niej pojechać, prezent zamówiony, wszystko gotowe, ale cóż. Trzeba było to przełożyć na lepsze czasy. Albo na przykład pójście na pizze do knajpy? Albo na kawę? Jejku. Coś niesamowitego. Niby nic specjalnego, ale wiem, że teraz byłaby to czynność, która sprawiłaby mi ogromną radość.

Brakuje mi znajomych, zwykłego wyjścia na miasto. W tej całej sytuacji zdałam sobie sprawę z tego, że nie są ważne te rzeczy materialne (choć wiadomo, w jakimś stopniu zawsze cieszą), ale przede wszystkim spotkania, bliscy i bycie tu i teraz. Drobne gesty jak uścisk z przyjaciółką w gorszy dzień, bycie ze sobą w realu, a nie przez internetowe łącza.

Moc internetu

Internet jest ważny w życiu każdego z nas, wiadomo. Media społecznościowe, wiadomości ze świata. Moim zdaniem dopiero teraz internet pokazuje swoją moc. Umożliwia kontakt z najbliższymi oraz z otaczającym nas światem. Staje się miejscem codziennych wykładów na uczelni czy kursów online (których zdecydowanie jest więcej). Siłownie zaczęły prowadzić zajęcia fitness także online. Wszystko przeniosło się do sieci, do miejsca, które stara się pomóc przetrwać nam w obecnej sytuacji.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply