Dostałam wiadrem zimnej wody po głowie!

lifestyle

Przez ostatnie miesiące nie byłam w najlepszej kondycji psychicznej, ale udźwignęłam co trzeba. Można powiedzieć, że nie jest jakoś super doskonale, ale próbuje z tym walczyć. Ostatnio po pewnej rozmowie trochę otworzyłam oczy. Uznałam, że stoję w miejscu, a to co chciałabym robić odchodzi daleko i pozostaje w sferze marzeń. Rozmawiając z bliskimi wspieram ich by szli dalej, sięgali po swoje, a sama nie robiłam nic. Postawiłam przed sobą wiele zadań.  Jeśli sama nie podejmę odpowiednich kroków to nikt tego za mnie nie zrobi. Chyba powoli zaczynam myśleć pozytywnie, a wierzcie mi, że zawsze było mi do tego daleko. Spoglądając wstecz – non stop narzekałam, non stop mówiłam, że jest źle, nie wierzyłam w siebie, nie podejmowałam żadnych kroków by było lepiej, dużo mówiłam i na tym się kończyło. Jednak teraz tak nie będzie. Chyba zmądrzałam (zobaczymy na jak długo).

Najważniejsze jest to, że nic nie planuje i nie wychodzę przed szereg. Stoję z boku, robię sobie i obserwuje. Nie wiem jak u Was, ale u mnie planowanie zawsze kończyło się źle. Planowałam, dużo mówiłam, wiele osób o tym wiedziało i kończyło się jak zwykle – niczym. Teraz będzie inaczej, musi być. Mam nadzieję, że Wy podchodzicie do swojego życia bardziej optymistycznie niż ja do tej pory. Jeśli nie, to polecam przemyśleć to i owo. Niektóre rozmowy choć ciężkie okazują się strzałem w dziesiątkę. Moja okazała się być tak skuteczna jak wylanie wiadra z lodowatą wodą na głowę. Serio.

No Comments Write a comment

Please add an author description.

No Comments

Leave a Reply