Grażyna biznesu w lumpeksie, cz. 5

Kocham płaszcze miłością nieskończoną, a każdy, który mam w swoim posiadaniu kupiłam w lumpeksie. Takiego modelu szukałam kilka lat. Uznałam, że nie ma co przepłacać w sieciówkach, więc cierpliwie poczekam. Aż któregoś razu weszłam do sklepu, dostrzegłam go w oddali i rzuciłam się w pościg. Cieszyłam się jak małe dziecko, które dostało upragnioną zabawkę. Kobiety pewnie doskonale znają to uczucie, kiedy wymarzony ciuszek jest  w okazyjnej cenie. A ja dostałam go prawie za darmo.

Prochowiec to nówka sztuka, nieśmigana. Kupiłam go z oryginalną metką za całe 25zł. To było moje małe zwycięstwo, którym podniecam się jak nienormalna do tej pory. Płaszcz pasuje zarówno do trampek, jak i butów na obcasie, więc można powiedzieć, że jest idealnym dopełnieniem każdej stylizacji. Dosyć ciężko było mi znaleźć konkretnie taki lekko rozkloszowany model, w dodatku odpowiednim kolorze. Bardzo podobny prochowiec miałam w liceum, ale wiadomo – w pewnym momencie życia zrobił się za mały. Całe szczęście zapełniłam tę pustkę na wieszaku.

Od jakiegoś czasu polubiłam się ze spódniczkami i sukienkami, co kiedyś było raczej nie do pomyślenia. Wcześniej jedyne okazje, podczas których można było zobaczyć mnie w takich ubraniach to wesela i jakieś imprezy rodzinne. Jednak z czasem wszystko się zmienia, człowiek się starzeje, haha. Spódniczkę znalazłam w zeszłym roku, przeglądając vinted. Oczywiście jak zwykle weszłam bez celu i skończyło się zakupem. Dziewczyna uznała, że spódniczka nie jest dla niej, więc wystawiła na sprzedaż nówkę sztukę, za całe 20zł z przesyłką.

I powiedzcie mi teraz, jak ja mam nie kochać lumpeksów czy stron, gdzie mamy możliwość wymiany ubrań, kupna czy sprzedaży nowych bądź używanych. Nie mogę się doczekać, jak to wszystko minie i będzie można spokojnie, bez stresu czy zagrożenia z tyłu głowy wybrać się na wyczekany obchód po lumpeksach. Myślę, że połączenie ubrań, które pokazałam Wam na zdjęciach, stworzyło spójną całość, a Wy powoli zaczynacie przekonywać się do sklepów z odzieżą używaną. Dajcie znać, co sądzicie :)

Poniżej mój prywatny fotograf, poznajcie mojego brata. Bartek musi znosić moje fochy, pretensje i wyrzuty przy każdych zdjęciach, choć czasem daję mu więcej swobody, haha.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply