Jak kupować w lumpeksie?

Miałam wstawić tu zdjęcie z zakupów w lumpeksie, ale jak zwykle zapomniałam je zrobić. Fotka główna jest zapożyczona jednego z wpisów o Grażynce (gorąco zapraszam). Jednak przejdźmy do sedna. Wspominając o zakupach w sklepach z odzieżą używaną, wielokrotnie spotkałam się z pytaniem „Jak kupować w lumpeksie?”. Dla mnie to pytanie było co najmniej dziwne. Jak to jak? Normalnie. Idziesz, kupujesz, jak w normalnej sieciówce. Jednak ostatnio przeanalizowałam kilka spraw i mogę Wam podpowiedzieć, czym kieruje się, robiąc na zakupach w secondhandzie.

SPRAWDŹ CZY NIE MA WAD

Tak, to jedna z najważniejszych czynności podczas zakupów. Zdarza się, że niektóre produkty są niezwykle tanie, ponieważ mają wady. Guzik czy ekspres to rzeczy, które można doszyć bądź wymienić bez większego problemu. Jednak z dziurami, zmechaceniem materiału czy zaciągnięciem bywa już trochę gorzej. Pewne rzeczy są po prostu znoszone, więc nie warto. A no i oczywiście zwracajcie uwagę na wszelakie plamy – niestety, ale nie wszystko da się doprać.

NIE SUGERUJ SIĘ ROZMIAREM

Według mnie ta zasada działa wszędzie – zarówno w lumpeksie, jak i w każdym innym sklepie. Rozmiar rozmiarowi nigdy nie jest równy. Na co dzień noszę rozmiar 38, a bywa, że pasuje 40 bądź 36.

ZWRÓĆ UWAGĘ NA MATERIAŁ

O właśnie! Co z tego, że ciuch pierwsza klasa skoro materiał sztuczny, nie przepuszcza powietrza i nawet nie nadaje się na szmatkę. Wierzcie mi, że nawet jeśli raz się skusicie z myślą „dobra, co mi szkodzi” to kolejnym razem tego błędu nie popełnicie. Kupujcie z głową.

PRZYMIERZ

Owszem, to jest lumpeks. Rzeczy bywają niesamowicie tanie, ale pamiętaj, że w tego typu sklepach nie ma czegoś takiego jak zwrot. Kupujesz i tyle. Niby istnieje możliwość późniejszej sprzedaży na jakimś vinted czy innym portalu, ale po co się z tym bujać? Oszczędź sobie kłopotu.

LUMPEKS TO NIE TYLKO UBRANIA

Secondhandy to również kopalnia innych skarbów. Oczywiście, wszystko zależy od sklepu, do którego się wybieracie, ale możecie znaleźć zastawy kuchenne, porcelanowe naczynia, książki, płyty zabawki, ale także zasłony czy obrusy.

CZY BĘDZIESZ W TYM CHODZIĆ?

To pytanie nauczyłam się sobie zadawać dopiero jakoś pod koniec liceum. Niech rzuci kamieniem ta, która kupiła jakiś ciuch i leżał w szafie, czekając na lepsze czasy. Kiedyś w mojej szafie było sporo ubrań pt. może kiedyś założę bądź w sumie nie mam do czego tego założyć. Na pewno znacie temat. Jednak z wiekiem podejście trochę się zmieniło. Będąc na zakupach w lumpeksie, często ładuje sporo rzeczy do torby, ale w przymierzalni robię totalną selekcję, która jest strzałem w 10. Zazwyczaj rozdzielam ciuchy na trzy kupki (moja przyjaciółka miała ubaw, ale później sama to stosowała, pozdrawiam Paulina!) – pierwsza: będę nosić, biorę, jest super, druga: nie wiem, jakoś mnie nie przekonuje, trzecia: odpada. Selekcji dokonuje ze trzy razy, a po drodze analizuje czy mam to, z czym połączyć i czy ten zakup ma jakąś przyszłość prócz leżenia na półce.

NIE ZAKŁADAJ, ŻE IDZIESZ PO COŚ

Ile razy ja się zawiodłam na swoich postanowieniach, idąc do sklepu. Zresztą działają one w normalnych sklepach i lumpeksach. Ubzdurasz sobie, że idziesz po spodnie, a kupujesz sukienkę, znajome? Wybierając się do lumpeksu, nauczyłam się, że biorę to, co wpadnie w mi oko. Choć przyznam Wam szczerze, że miałam takie swoje cele, o których marzyłam, idąc do secondhandu na przykład: beżowy prochowiec, zielony zimowy płaszcz, biała marynarka i biała bluza. O dziwo, udało się. W dodatku wszystko z metkami za bezcen – oczywiście nie za jednym razem. Czułam, się jakbym wygrała co najmniej milion w totka.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply