ucieczka

Przychodzi moment, w którym granica cierpliwości zostaje przekroczona. Złość przeradza się w obojętność i nagle uznajesz, że pewne znajomości po prostu czas zakończyć. Zbierasz się w sobie, otrzepujesz z naiwności, zarzucasz na plecy odwagę, siłę i… zostawiasz wszystko w tyle. Przeszłość oddzielasz grubą kreską.

Każdy w swoim życiu ma osoby bliskie i dalsze. Oczywiście, nie wszystkich mierzymy jedną miarą. Jednym powierzamy swoje problemy, szczęśliwostki, nadzieje, wątpliwości, a inni po prostu są.

Na przestrzeni ostatnich tygodni wiele się zmieniło, na moment czas zwolnił jakby zatrzymał się w miejscu. Słyszałam swój własny krzyk, którego nie byłam w stanie uciszyć, ale z biegiem czasu zniknął. Zaczęła pojawiać się determinacja i wewnętrzna siła. W takich chwilach jak ta przekonujesz się komu ufasz i komu chcesz powierzyć jakąś prawdę, z kim chcesz się podzielić ciężarem, który ledwo niesiesz na swoich barkach, ktoś kogo prosisz o pomoc. Ja wiem jedno, mam takie osoby, zapewne właśnie to czytają i serdecznie im za to dziękuję, bo gdyby nie one myślę, że nie pisałabym właśnie tego wpisu. Osoby, na których mogę polegać o każdej porze dnia i nocy. Osoby, które widziały mnie w niejednej sytuacji – od euforii aż po czarną rozpacz. Bez względu na to, co się działo były obok, zawsze.

Dzięki temu wszystkiemu zrozumiałam jak wiele zależy od nas samych. Dotarło do mnie, że nie warto zaprzątać sobie głowy opiniami i komentarzami środowiska, które nas otacza. Czasem najlepszym rozwiązaniem jest bycie na uboczu, podążanie własną ścieżką, powoli odcinając się od wszystkich toksycznych ludzi, krok po kroku. A to wszystko po to by na końcu drogi powiedzieć sobie – jestem silna, dam radę, robię to dla siebie.

No Comments Write a comment

Please add an author description.

No Comments

Leave a Reply