Wieczór panieński w stodole!

Z niecierpliwością czekałam na moment, w którym będę miała okazję opublikować właśnie ten post. Byłam zmuszona czekać na zdjęcia od naszej Pani fotograf (Dominika tworzy magię i piękne zdjęcia, polecam!), ponieważ w trakcie organizacji wieczoru dla Magdy nie miałam czasu na robienie zdjęć naszego dzieła.

Zacznę od tego, że jeszcze na początku roku nie zanosiło się na wieczór panieński w stodole. Panieński miał odbyć się nad morzem w maju, ale przyszedł Covid-19. Wesele zostało przełożone na październik. Miałyśmy nie lada zagwozdkę, ponieważ pogoda nad morzem we wrześniu bywa naprawdę różna. Jednak koniec końców wpadłyśmy na kompletnie inny pomysł. Kiedy padło hasło „a może panieński w stodole?” moja wyobraźnia zaczęła pracować jak szalona. Czekałam tylko na moment, w którym będziemy mogły zacząć dekorować.

Podczas wszystkich przygotowań i ustaleń, w których już wszystko zaplanowałyśmy, przeplatał się jeden problem. Moja Panna Młoda chciała trochę porządzić – czegoś się dowiedzieć,  coś zasugerować aż w końcu powiedziałyśmy wprost, że i tak jej nic nie powiemy, a na dzień przed imprezą ma zakaz wstępu do stodoły. O dziwo, przystała na propozycje i dała nam spokój. Co więcej, Magda nie wiedziała jak będzie wyglądać stodoła i nie wiedziała, że zastanie na miejscu fotografa.

Realizacja

Można powiedzieć, że większość dekoracji zrobiłyśmy same. Na allegro zamówiłam jutę, którą przyozdobiłyśmy stół. Znalazły się również na nim plastry drzewa, które załatwiłam od znajomego. Z racji tego, że panieński odbywał się w stodole, obawiałam się o ozdobienie czegokolwiek świeczkami, ale znalazło się inne rozwiązanie. Jeśli macie najzwyklejsze słoiki – dowolnego kształtu wedle życzenia – to śmiało możecie obkleić je lnianym jutowym sznurkiem, a świeczki wrzucić do środka. Efekt jest naprawdę świetny i tani. Kolejnym dodatkiem na stole były taśmy jutowe z koronką, które posłużyły nam jako „koszulki” na sztućce. Bukiet, który znalazł się na stole zrobiłam z polnych kwiatów w sobotni poranek.

Stół postawiłyśmy na tle palet obwieszonych światełkami, które dodawały niesamowitego klimatu. Tylko spójrzcie!

Tuż obok świetlnych dekoracji swoje miejsce zajęły skrzynki wypełnione sianem i licznymi trunkami. Uznałyśmy, że fajnie zapełnić pustą przestrzeń, więc kupiłyśmy kilka balonów z helem, które świetnie spełniły swoją rolę.

Na każdej imprezie warto znaleźć jakieś miejsce do zdjęć. My takie miejsce stworzyłyśmy same. Wykorzystałyśmy do tego dwie stare zasłony i firanki. Przeplotłyśmy je kolejnymi światełkami. By ściana nie była nudna, obwiesiłyśmy ją bluszczem – świeżo zrywanym w sobotę rano! Dodatkowo z zerwanych polnych kwiatów zrobiłam dwa bukiety, by udekorować ściankę (jeszcze jeden mogliście zobaczyć we wcześniejszych zdjęciach). Jedyne kwiaty, jakie kupiłyśmy to słoneczniki – za dwa bukiety zapłaciłyśmy jedyne 10zł, więc roślinne dekoracje wyszły prawie jak za darmo :)

Zapomniałabym! Równie ważnym elementem wieczoru był tort, który pięknie wpasował się w klimat. Smak, który wybrałyśmy to słony karmel z malinami i mogę śmiało stwierdzić, że to najlepsze połączenie, jakie jadłam. Kosmos!

Dajcie znać jak wrażenia. My byłyśmy z siebie mega dumne, ponieważ nasza wizja została w pełni zrealizowana. Jeśli macie wolną stodołę, a chcecie dekoracje na imprezę, to polecam się na przyszłość, hahaha. A na koniec wrzucę Wam parę klatek z panieńskiego :)

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply